Papierowa wiklina i szydełkowe dziergadełka wyplecione... wydziergane... wymarzone...
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze
Zakładki:
A O WIKLINIE PAPIEROWEJ:
A wiklina naturalna tu:
Bo lubię zaglądać do:
Bo podziwiam i płaczę:
Do poczytania
Mniam mniam
To się przyda:
Wyślij do mnie list






zielona-mi

Bitwa pod Mławą 2009

pomoc dla Grzesia

kuchnia dla leniwych

niedziela, 26 października 2008

Raz w tygodniu mamy Dzień Słodyczowy. Jest to niedziela i w tym dniu Kubuś może jeść słodycze. Teoretycznie bez ograniczeń, ale praktycznie to na szczęście za dużo słodkiego na raz się nie da zjeść. Taki Dzień Słodyczowy to bardzo dobre rozwiązanie pod warunkiem, że nie łamie się zasady niejedzenia słodyczy w pozostałe dni tygodnia. A z praktyki wiem, że najtrudniej Dnia Słodyczowego przestrzegać .... rodzicom - szczególnie gdy sami są łasuchami. Jednak i tak bardzo sobie chwalę takie rozwiązanie. A ostatnio na ten szczególny dzień robimy sobie owsiane kuleczki - tylko bez mleka w proszku. Przyjemne z pożytecznym - czyli zdrowe (płatki owsiane + otręby) i smaczne (bo słodkie).

To sentymentalny przysmak sprzed lat - z czasów kiedy słodycze były na kartki. A takie rarytasy nazywały się "szyszkami" i były kulinarnym kanonem na rodzinnych imprezach.

A w tle mój osobisty "trup z szafy" - poduszka.

Pewno dawno bym ją już wyrzuciła z powodu braku pomysłu na wypełnienie pozostałej reszty wzoru. Ale wyjątkowo podoba mi się ten ornamencik na obrzeżu - tym bardziej, że sama go wymyśliłam (hehehehehe). Może kiedyś wpadnę na pomysł jak ją dokończyć bez zbytniego nakładu sił.

wtorek, 27 maja 2008

Robótkowa przerwa wiosenno-letnia.

Z ciekawostek kulinarnych: - kanapki, którym nie sposób się oprzeć, ale które jednak trochę szkoda zjeść.

A konwalie dostałam na Dzień Mamy!

poniedziałek, 12 maja 2008

Nie lubię gotować, więc staram się to robić szybko, żeby jak najmniej czasu spędzać w kuchni. Wybieram też przepisy łatwe i szybkie. Ostatnio usłyszałam komplement od mojego kuchennego guru - mojego Męża, że coraz lepiej gotuję. Znaczy, że się "wyrabiam". A to dowód na to że każda dziedzina wymaga treningu.

To jest przepis na ciasto, które robi moja teściowa.

kremiarz

Uwielbiam te ciasto, ale sposób jego przygotowania jest dla mnie zbyt zniechęcający ( trzeba piec oddzielnie trzy placki ciasta). Dlatego zachwyciłam się przepisem, który jest uproszczoną wersją.

Ale połączyłam obie wersje i zrobiłam Kaszak z ucieranym kremem.

KASZAK z ucieranym kremem
1 litr mleka
1 kostka masła lub margaryny
1 1/2 szklanki kaszy mannej
1 szkl cukru
3 łyżki kakao
1 olejek rumowy lub 3 łyżki rumu
1 cukier waniliowy
8 paczek herbatników (lub 2 duże paczki z Biedronki)
4 łyżki marmolady z róży lub dowolnego dżemu

Kaszę ugotować w mleku cały czas mieszając


Dodać cukier - wymieszać. I odstawić do wystygnięcia


Kaszę trzeba od czasu do czasu pomieszać,


żeby nie utworzył się korzuch.


Ucierać masło dodając po małej porcji


wystudzonej kaszy.


Po wstępnym wymieszaniu podzielić kaszę


na 3 części. Dwie części wymieszać z cukrem waniliowym


i ucierać mikserem do uzyskania względnej gładkości.


Do pozostałej trzeciej części dodać kakao i aromat rumowy.


Ucierać do gładkości.


Na blaszce ułżyć warstwę herbatników.


Na herbatniki rozsmarować 1/2 waniliowego kremu.


Na kremie rozsmarować delikatnie cienką warstwę dżemu.


Ułozyć następną warstwę herbatników.


Rozsmarować kakaowy krem.


Następna warstwa herbarników.


Waniliowy krem. I przykryć ostatnią warstwą herbatników.


Żeby deser "dojrzał" powinien poleżeć przez noc w lodówce.


Można polać jeszcze wszystko polewą czekoladową.


SMACZNEGO!