Papierowa wiklina i szydełkowe dziergadełka wyplecione... wydziergane... wymarzone...
| < Grudzień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze
Zakładki:
A O WIKLINIE PAPIEROWEJ:
A wiklina naturalna tu:
Bo lubię zaglądać do:
Bo podziwiam i płaczę:
Do poczytania
Mniam mniam
To się przyda:
Wyślij do mnie list






zielona-mi

Bitwa pod Mławą 2009

pomoc dla Grzesia

co szydełko wydziergało...

wtorek, 01 marca 2011

Kokoszki powstały już dosyć dawno i były efektem mojej fascynacji bardzo popularnym wzorem na szydełkowe kurki. Było ich kilka. Ostatnie dwie rozdałam. Klasyczną kurkę pokazywałam już tutaj.

kokoszki kumoszki

To taki mój wiosenno-świąteczny akcent na zakończenie Karnawału :)

Ogólnie to muszę się przyznać, że jakoś mam słabość do kurzych klimatów. Obwieściłam nawet komu się dało, że w mojej kuchni motywem przewodnim będą kury właśnie. No i opłacało się hihi - dotałam dwie wspaniałe szklane kury. Tak tak te właśnie o których pomyśleliście - taki kuchenny szkalny landtszafcik. 

kury

Kury dostałam od mojej mamy i powiem w tajemnicy, że na to właśnie liczyłam. Po prostu od dawna mi się podobały. Już nawet obserwowałam takie na Allegro. No ale to nie to samo. Bo TE właśnie kury miała moja prababcia, więc mam do nich wyjątkowy sentyment. 

A innym kurzym akcentem w mojej kuchni są zazdroski, zrobione przez moje szydełkowe guru - Bogdap. Uważam ja za mistrzynię w dzierganiu szczególnie szydełkowych zabawek. Sami oceńcie TU

A moje kurze zazdroski wyglądają tak:

Pozdrawiam serdecznie!

 

zazdroski

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Oszukałam zimę! Zrobiłam ją na żółto. Co prawda Zima nic sobie z tego nie robi - za oknem biało, mroźno i jeszcze więcej śniegu dosypała, jakby drwiąc z moich śmiesznych pomysłów. Ale i tak mi się zrobiło jakoś lepiej. Zresztą popatrzcie sobie sami na moje małe szachrajstwo:

forsycja

Takie wesołe żółciutkie, aż się sama buzia śmieje.

forsycja

Gałązki z ogrodu przyniosłam całkiem uśpione. Stały dosyć długo bez objawów przebudzenia. Już myślałam, że nic z tego nie będzie. Ale jednak pączki zaczęły się rozwijać.

forsycja

Szkoda, że ten pokrzepiający widok będę miała tylko przez parę dni. Ale co się nacieszę to moje!

A żeby mi zostało miłe wrażenie na dłużej zrobiłam sobie żółciutki "kondonik" na pamięć :)

kosmetyczka

No właściwie to jest jakby kosmetyczka, ale nazwę "kondonik" zapożyczyłam. I bez skojarzeń proszę! hihi

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Dziękuję za takie miłe komentarze na "come back". Jeszcze się wloką za mną ogony zobowiązań, ale już mnie ręce świerzbią do robótek. Przez ten nawał roboty po godzinach coś mi się wydaje ostatnio, że mi się mysz rozpuściła okropnie i broi. Ale na szczęście znalazł się ktoś kto ją poskromi. Ciemno, głucha noc, wszyscy śpią, a ja słyszę jakieś hałasy przy komputerze. Skradam się cichutko i oto jaką scenkę tu zastałam:

Taki kudłaty obywatel mi się zadomowił. Oczywiście przepraszam Sankę okropnie za tą jawną próbę plagiatu. Ale jak widać, to tylko próba, bo Sankowych kotów i tak podrobić nie umiem. Zresztą sama bym się nawet nie ośmieliła, ale znów mnie Agrabka zagoniła do roboty. A ponieważ: pierwsze primo - ja lubię Agrabkowe wyzwania, bo mi zawsze coś z tego fajnego wyjdzie. No i drugie primo Sankę podglądam i podziwiam od dawna. - No to musiałam wydziabać kota. I co z tego, że nie lubię kotów? Musiałam i już. Acha - i uprzedzam, że u mnie teraz robótki włóczkowe wszystkie takie szarawe będą, bo tylko taką włóczkę znalazłam. No mam gdzieś inne kolory, ale który to był karton?

Na razie mam lekki stresik przed powrotem do papierowej wikliny. Przygaszają mnie postępy znajomych pleciug, bo ja utknęłam w miejscu. Ale może do Tomyśla się rozkręcę. Marcin leci jak burza - co ja gadam?! - jak tajfun! to mu chociaż rurki będę podawać.

poniedziałek, 09 listopada 2009

To zdecydowanie nie jest sezon na koła. Koła nosi się latem, kiedy mogą swobodnie wisieć nad ramieniem nie zduszone czapkami, szalikami, kołnierzami itp. Teraz jest sezon na kwiatki. Zdecydowanie tak! - to kwiatkowy sezon. Na małe słodkie, kolorowe, wesołe kwiatuszki dyndające pod uchem i poprawiające jesienny humor. I takie jak na przykład takie:

A TU reszta kwiatuszków, czyli taka mała zajawka dla Gosi. Ciągle nie mam swojego aparatu, to i zdjęcia marne, więc nie ma co się nimi za bardzo chwalić.

Poza tym wszystko do d.... Już nic nie mówię, żeby się tu nie wyżalać. Niektórzy mają gorzej, więc wstyd tak narzekać.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8